W branży tłumaczeniowej ciągle dzieje się coś dziwnego.
Agencja latami buduje swoją wiedzę w języku niemieckim, hiszpańskim lub japońskim. Tłumaczy umowy, raporty medyczne, dokumenty prawne – wszystko z precyzją. Potem potencjalny klient z Monachium lub Tokio odwiedza ich stronę internetową i znajduje… tylko język angielski.
To oczywista sprzeczność, którą klienci dostrzegają. A to kosztuje agencje realne zyski.
Pierwsza rzecz, o której myśli gość
Kiedy ktoś trafia na stronę internetową w swoim ojczystym języku, coś w mózgu niemal natychmiast się pojawia. To nie jest świadoma myśl – to raczej uczucie. „Ta firma mnie rozumie. Działają na moim rynku. To nie jest jakaś generyczna usługa”.
To uczucie ma ogromne znaczenie w tłumaczeniu. Dlaczego? Ponieważ klienci zatrudniający agencję tłumaczeniową już oceniają jakość językową. Płacą za kompetencje językowe. Jeśli Twoja strona internetowa tego nie odzwierciedla, rozpoczynasz współpracę z niewielką, ale realną luką w wiarygodności.
Klient francuskojęzyczny poszukujący uwierzytelnionego tłumaczenia prawniczego we Francji nie szuka po prostu kogoś, kto wykona pracę. Chce kogoś, kto rozumie jego rynek. Twoja strona internetowa to pierwszy sygnał, jaki o tym wysyłasz.
Po prostu lepiej konwertuje
To strona praktyczna. Kiedy ktoś musi w myślach przetłumaczyć cennik, opisy usług, formularz kontaktowy – pracuje ciężej. A im ciężej go zmusisz, tym większe prawdopodobieństwo, że odejdzie.
Zlokalizowana strona internetowa eliminuje to tarcie. Odwiedzający spędzają więcej czasu na czytaniu. Rozumieją, co otrzymują. Są bardziej skłonni wypełnić zapytanie ofertowe lub wysłać e-mail.
Dotyczy to zwłaszcza tłumaczeń prawnych, medycznych i imigracyjnych – dziedzin, w których klienci są już zestresowani i potrzebują jasności. Jeśli nie potrafią przeanalizować Twojej strony głównej w 30 sekund, przeniosą się do kogoś innego.
Twoja strona internetowa jest już portfolio. Możesz tego nie zauważać.
Dobrze tłumacząc własną stronę internetową, pokazujesz klientom dokładnie, jak wyglądają Twoje tłumaczenia. Terminologia, ton, sposób, w jaki dostosowujesz treść do różnych kultur – wszystko jest w zasięgu ręki.
To ma większą siłę oddziaływania niż strona z referencjami. Każdy może napisać pięciogwiazdkowe recenzje. Nie każda agencja potrafi stworzyć czytelną, naturalnie brzmiącą francuską wersję strony z kompleksową ofertą. Jeśli potrafisz, pokaż to.

Krok 1: Strona wygląda dobrze, ale bez tłumaczeń nie jest wystarczająco profesjonalna.
SEO to część, o której większość agencji nie myśli
I tu zaczyna być naprawdę ciekawie z punktu widzenia biznesu.
Prawidłowo skonstruowana wielojęzyczna witryna internetowa – z poprawnymi tagami hreflang, zlokalizowanymi adresami URL i przetłumaczoną treścią – jest pozycjonowana oddzielnie w różnych krajach. Oznacza to, że Twoje strony w języku niemieckim mogą pojawiać się w wynikach wyszukiwania Google.de. Twoje strony w języku hiszpańskim pojawiają się na rynkach Ameryki Łacińskiej. Każda wersja językowa staje się odrębnym kanałem pozyskiwania klientów.
Wyszukiwania takie jak „agencja tłumaczeń prawniczych w Berlinie” czy „tłumacz przysięgły w Madrycie” nie są rejestrowane przez Twoją anglojęzyczną stronę główną. Potrzebujesz treści lokalnych, aby znaleźć się w wynikach wyszukiwania lokalnego. Większość Twoich konkurentów ich nie oferuje.
To jest szansa.
Sprawia, że Twoja agencja wygląda na większą (bez kłamania w żadnej sprawie)
Percepcja ma znaczenie. Wielojęzyczna strona internetowa z treściami zlokalizowanymi dla pięciu lub sześciu rynków wygląda jak przedsięwzięcie międzynarodowe, nawet jeśli działasz w zespole specjalistów. Klienci – zwłaszcza klienci korporacyjni z dużymi kontraktami – czują się bardziej komfortowo. Postrzegają mniejsze ryzyko.
Często ma to również wpływ na ceny. Agencje, które wyglądają na międzynarodowe, mogą pobierać stawki odpowiadające ich pozycji. Nie chodzi o to, by udawać kogoś, kim się nie jest. Chodzi o zaprezentowanie swoich rzeczywistych możliwości w sposób, który odzwierciedla sposób, w jaki faktycznie pracujesz.
Krok 2: Strona internetowa ma teraz znacznie poważniejszy charakter, budzi zaufanie i wygląda profesjonalnie.
Jak to właściwie zrobić
Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz tego robić ręcznie.
Instalacja naszego narzędzia do tłumaczeń jest prosta i szybka – wystarczy jedna linijka kodu, aby strona internetowa agencji mogła natychmiast zacząć oferować treści w różnych językach. Co więcej, jest ono w pełni konfigurowalne, co pozwala agencjom wybrać języki docelowe i dostosować wygląd, a nawet skonfigurować własne kolory, aby idealnie pasowały do motywu graficznego strony.
Dzięki temu automatycznie uzyskasz odpowiednią konfigurację techniczną (hreflang, znaczniki kanoniczne, zlokalizowane adresy URL), a wyprzedzisz większość agencji w swojej branży.
Jeśli sprzedajesz usługi tłumaczeniowe, a Twoja strona internetowa jest dostępna tylko w języku angielskim, tracisz klientów. Strona wielojęzyczna szybciej buduje zaufanie, generuje lepszą konwersję, plasuje się w większej liczbie rynków i prezentuje Twoje umiejętności w sposób, w jaki nie potrafi tego zrobić nic innego.
Uczyń swoją witrynę wielojęzyczną
Przełam bariery językowe i dotrzyj do odbiorców na całym świecie. Zwiększ zasięg, rozwiń firmę i działaj globalnie już dziś.
Nie jest wymagana karta kredytowa
